sobota, 26 listopada 2011

Tradycji staje się za dość, czyli… nowy numer JOY’a. :D



Dzisiaj zaserwuję Wam krótki przegląd grudniowego numeru JOY’a. Możemy go kupić w wersji basic lub premium, czyli z kalendarzykiem (podobno jest to najmodniejszy kalendarzyk 2010 roku!). Ja kupiłam wersję basic, bo zadowolę się mniej modnym kalendarzem na przyszły rok. ;)


Trendy! Lubię oglądać ten dział. W obecnym numerze zapłonęłam pożądaniem do tych słodkich oprawek! Chciałabym te fioletowe… (marzyciel) :)


Nie to, że chciałabym Wam reklamować podpaski, moją uwagę zwróciła tylko wzmianka o Nowym Świecie i filiżanka snobistycznej czekolady. :P



Makijaże na święta – nie mogło ich przecież zabraknąć. Mnie żaden z nich nie przypadł do gustu, ale może Wam się któryś spodoba.


Bardzo fajny artykuł! Niby o makijażu wszystko wiemy, ale takie zebranie wszystkich informacji o prawidłowym malowaniu twarzy bardzo mi się podoba. Praktyczna piguła kobiecej wiedzy. ;)


Proszę zwrócić uwagę na „Dietę cud” – zabójcza! :D


W numerze znajdziemy też sporo świąteczno-podarunkowych inspiracji. Szczerze mówiąc te propozycje raczej nie przypadły mi do gustu, ale co kto lubi.

A Wy co lubicie?

11 komentarzy:

  1. A dziękuję, jak tylko dostanę kosmetyki, zdradzę wszystkie szczegóły :)

    Noo, chyba muszę zaopatrzyć się w numer tego Joy'a :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za przegląd Dżoja - serio mówię, bo dzięki temu nie muszę narażać się na spojrzenia pań sklepowych, kiedy nie chcąc kupować gazety chcę sobie zobaczyć co tam jest :)

    A co do Twojego-mojego posta, to...
    O nie, Kochana.
    Słowo "Potraf" i jego antonim "Niepotraf" może wymyślić tylko mistrz :DD

    Czaisz? Jedno słowo zmusiło mnie do śmiechu. Jest za%$&#%*&^ste!! Uwielbiam Cię czytać [no chyba że chcesz, żeby Ciebie nazywać Niepotraf, bo to fajnie brzmi - przyznaj się^^].

    Tak więc - pisać, pisać i jeszcze raz pisać, bo dobrze Ci to idzie, Ewo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. *spojrzenia pań sklepowych PEŁNE DEZAPROBATY, ofkorzz^^

    OdpowiedzUsuń
  4. dzięki za przeglad ;) w sumie w tych gazetach nie ma nic specjalnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewo!
    Jeśli za darmo rozdajesz autografy to naprawdę DOBRZE O TOBIE ŚWIADCZY! jestem wzruszony. Nawet niechcący jedna łezka spłynęła moja słynną już twarzą..
    Zaimponował mi też napis, że EWA CZYTA.
    Jeśli Ewo czytasz to też na pewno potrafisz pisać?
    A poznać dziewczynę co potrafi czytać i pisać to dwa szczęścia na raz!
    Opisywanie w skrócie pism, książek jest dobrym pomysłem. Warto się wstępnie zorientować czy wydać parę złotych na pismo, książkę.
    Pozdrawiam Ewę, która bryluje w Internecie trzema cechami: Pięknem, pisaniem i czytaniem.
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie u nas wieje!
    Dobrze, że metrem do pracy jadę. Wiec pewnie metro nie jest zasypane połamanymi drzewami.
    A jeśli chodzi o kosmetykę to się dziś goliłem maszynka elektryczną Philips.
    A krem po goleniu to marki Oriflame z serii Glacier. Bardzo go lubię.
    Pozdrawia Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  7. dawni nie czytałam JOYa:) a kiedyś kupowałam każdy numer i z niecierpliwością oczekiwałam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Izek - jeśli lubisz takie gazety, to polecam. :) Są fajne na rozerwanie się. :)

    Zajęczak - z tym "niepotrafem" to jest tak, jak mówiłam... Ale słowo urocze!
    Wiem, co czujesz w tym sklepiku. Ja przeglądam gazety w supermarkecie, bez narażenia życia i zdrowia psychicznego. ;)
    Aha, i uwielbiam Twój angielski. :D

    Monica - zgadzam się. ;) Dlatego nie kupuję dużo gazet, ale czasem mi się zdarzy. ;)

    Vojtku - prawdziwa osobistość sławy się nie boi! Ani rozdawania autografów. :)

    MintElegance - wiem, jak to jest. ;) Kiedyś np. tak kupowałam "Dziewczynę". :D

    madame asja - cieszę się, że Ci się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wera - kupiłam numer bez dodatku. Ale za 7,99 zł można kupić JOY'a z kalendarzem.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że zamierzasz dodać swój komentarz. Odpowiem pod tym wpisem i na pewno odwiedzę Twój blog. Podobnie jeśli dodasz mnie do obserwowanych, możesz liczyć na rewanż. Nie pisz więc tylko tego, że mam fajny blog i że zapraszasz na swój.

A poza tym... czuj się jak u siebie na blogu! ;)