piątek, 25 listopada 2011

Czerwień w każdej postaci odsłona 3 i przypomnienie o promocji



- Grasz w zielone?
- Gram!
- Masz zielone?
- Mam!

Za to ja mam czerwone. Kolczyki oczywiście. Usta trochę też, ale jak chciałam Wam lepiej tę szminkę pokazać, to nie chciała wyjść na zdjęciach czerwona! Za to na zdjęciu zrobionym przez kolegę blogera (Vojtka) mamy czerwień jak byk! Albo jak jagody ostrokrzewu, czyli nawet na czasie.


Tyle moich wywodów nad zdjęciem, które miało być o czerwieni, tymczasem jest jej tyle, że można by o nią zapytać w stylu „gdzie jest Wally?”. No cóż… ze mną nigdy nie ma letko. :P



Chciałam Wam jeszcze przypomnieć, że promocja na usługi kosmetyczne trwa do końca listopada, więc macie jeszcze kilka dni na skorzystanie. Szczegóły znajdziecie TUTAJ – zapraszam! :)

czwartek, 24 listopada 2011

Dawna skarbnica wiedzy tajemnej ;P



Jakiś czas temu odwiedziłam moich rodzicieli i przy tej okazji zagłębiłam się w moich „szpargałach”. Uwielbiam takie grzebanie po szafkach i pudełkach, bo zawsze coś się znajdzie! Tym razem wpadły mi w ręce stare urodowe poradniki. Pokażę Wam tylko jeden, bo drugiego nie chciałam taszczyć do stolycy (może innym razem – w końcu muszę coś też zostawić na później). Proszę bardzo, oto on (właściwie ona – gazetka z 2002 roku, zakupiona przez moją wspaniałomyślną mamę).


Czytając teraz, po latach tekst „od redakcji”, poczułam się totalnie… rozwalona. :D


W gazetce oczywiście same dobre rady (niektóre się jeszcze nie zdezaktualizowały!) i zdjęcia kosmetyków, których dzisiaj raczej już nie ma.


No właśnie – pamiętacie tę serię? Miałam nawet jeden taki krem. I co z tego, że nie był dobry? Będąc w piątej klasie podstawówki czułam się fajna, że go mam. :P


Jeszcze trochę porad… Ehhh, łza się w oku kręci!


Możemy tu wyczytać, że w naszym wieku nie powinno się używać szminki, tylko błyszczyku, żeby się nie postarzać… Ej, gdzie te niegdysiejsze śniegi? Gdzie te lata młodości?

środa, 23 listopada 2011

Mascara (masacra?) Avon Super Curlacious



Opakowanie, wygląd
Mamy do czynienia z klasycznym wręcz opakowaniem tuszu, bez żadnych udziwnień. Jeśli ktoś zwraca na to uwagę, wspomnę, że napisy nie ścierają się.


Szczoteczka
Szczoteczka jest lekko wygięta, całkiem dobrze rozdziela rzęsy. Moim zdaniem nie jest ani za duża, ani za mała.

Konsystencja
Na początku używania tego tuszu jest on dość rzadki (ale nie tak rzadki, jak np. tusze Maybelline), ale już po miesiącu robi się znacznie bardziej gęsty.

Wydajność
Wydajność tuszu jest właściwie dobra, na upartego może nam służyć nawet 6 miesięcy (tyle, ile jest ważny), ale jego „żywotność” jest krótsza, bo kiedy tusz robi się bardziej gęsty, zaczyna się strasznie osypywać, zwłaszcza przy nakładaniu na dolne rzęsy. Robią się też grudki (jedną zresztą widać na zdjęciu ;]), co sprawia, że coraz trudniej jest nam uzyskać dobry efekt.


Działanie
Producent obiecuje do 200% podkręcenia, jednak należy to traktować z przymrużeniem… rzęsy (i oczywiście oka :P). Jakieś podkręcenie, zwłaszcza na początku (zanim tusz straci swoje właściwości), jest widoczne, ale czy aż takie? Raczej nie. Jak widać na zdjęciu (jeśli pominiemy fakt lekkiego posklejania rzęs) efekt jest naturalny, całkiem przyzwoity, chociaż bez szału.

Nakładanie dwóch warstw tego tuszu raczej się nie sprawdzi, bo się nam ta masacra mascara osypie.

Trwałość
Jest naprawdę dobra. Jeśli po zrobieniu makijażu uprzątniemy teren, czyli oczyścimy oczy z tych czarnych kropeczek, to wieczorem będziemy się oglądać w niezmienionym stanie.

Podsumowanie
Do pewnego czasu  nawet chętnie kupowałam ten tusz. Był tani (teraz podrożał, nie wiem, czemu i uważam, że niesłusznie), często były na niego dobre promocje. Tak, jak wspomniałam, daje on naturalny efekt (chociaż nie taki, jaki obiecuje producent) i nic się z nim nie dzieje w ciągu dnia, a takim zauważalnym minusem jest to nieszczęsne natrętne osypywanie. Jeśli chcecie, możecie go oczywiście wypróbować, ale może lepiej poszukać czegoś innego?

niedziela, 20 listopada 2011

Uwaga, uwaga… zaczynamy rozdanie! :)

UWAGA! W związku z zamianą rozdania na konkurs, zapraszam wszystkich do zgłaszania się/ uzupełniania swoich zgłoszeń TUTAJ. Bardzo Was przepraszam za utrudnienia (w ramach przeprosin będzie jeszcze jedna nagroda niespodzianka) i życzę wszystkim powodzenia! :)
 

piątek, 18 listopada 2011

Czerwień w każdej postaci – wersja dla chorujących i… zapowiedź rozdania! :)


 
No właśnie – dziś będzie czerwień w wersji dla chorujących, bo coś mi się wydaje, że nie ja jedna leżę w łóżku… Mam czerwony nos, ale tego akurat nie będę pokazywać, za to pokażę Wam czerwoną herbatkę. :)


Ta jest o smaku korzennym, idealnym na jesienne chłodne dni. :)


W związku z tym, że jestem uziemiona, nie mogłam jeszcze kupić nagród, dlatego dziś tylko zapowiedź rozdania, które nastąpi wkrótce. :) Zgodnie z obietnicą zamierzam uczcić to, że jest Was już ponad (! – bardzo mnie to cieszy :)) 50 i zrobić małe rozdanie. Fajnie się składa, bo sezon mamy taki prezentowy… :) Mam nadzieję, że jutro uda mi się zdobyć wszystkie nagrody, sfotografować i… wystartować z rozdaniem. :) Zatem do przeczytania jutro! :)