Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babskie gadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babskie gadanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2013

Pierwszy urodzinowy prezent ;)

Kompozycja z kuponem, czekoladą od belfra, trzema cukierkami i alternatywnym zastosowaniem kufla.

Urodziny mam dopiero za tydzień, ale firma Yves Rocher (z którą „przyjaźnię się” od wakacji) nie chciała się spóźnić z życzeniami. ;p Wiem, że to tylko ulotka promocyjna, ale lubię tę firmę i jej kosmetyki (może oprócz perfum… nie mój typ), więc bardzo chętnie odbiorę swój prezent. :D


Też zaglądacie czasem do Yves Rocher? :)

środa, 4 stycznia 2012

To już jest koniec…


Może kogoś to nieco zaskoczy… ale w ramach noworocznych porządków we własnym (nieprzymuszonym) życiu postanowiłam (z bólem serca i wątroby) zawiesić ten blog na czas nieokreślony. Dobrze mi tu było… ale wszystkiego mieć się nie da.

Moja kolejna próba zagospodarowania miejsca na blogspocie wiele mnie nauczyła i przyniosła nowe znajomości. Co do niektórych osób, to nie zamierzam się z nimi rozstawać, czy tego chcą, czy nie! ;> Będę też nadal prowadzić mój najwierniejszy blog www.markomanka.bloog.pl, gdzie Was wszystkich zapraszam, oczywiście, niewątpliwie.

Z okazji pożegnania z blogiem kosmetycznym miałam wygłosić okolicznościowe przemówienie, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Nie będę wyciskać Waszych łez (sama też staram się być dzielna)!

Żegnam więc...


...w stylu Siuzdakowej. ;)

czwartek, 29 grudnia 2011

Post spożywczy, nie przemysłowy

Jakiś czas temu sauria80 poprosiła mnie o przepis na sałatkę śledziową a la Szwagierka. ;) Wypada więc spełnić prośbę, i to najlepiej przed sylwestrem – bo może wtedy się przepis przyda?

Od razu przepraszam, że nie będzie zdjęć, ale po prostu nie robiłam tej sałatki, bo jadąc na święta, jechałam na gotowe. ;] Ale może zrobię tę sałatkę właśnie na sylwestra, to wtedy dodam tutaj zdjęcia. To tyle uwag wstępnych, przejdźmy do rzeczy (aha, proporcje są dość duże, bo szwagierka musi aż tyle robić ;)):

Składniki:
  • 1 kg śledzi w oleju
  • 6-7 jajek
  • 5 kwaszonych ogórków
  • 3 średnie cebule
  • Ewentualnie groszek i kukurydza
  • Mały słoiczek majonezu (najlepiej Kieleckiego)
  • Pół litra gęstej śmietany
  • łyżka musztardy
  • pół łyżeczki pieprzu
  • szczypta cukru

Śledzie dobrze wycisnąć i pokroić. Jaja ugotować na twardo i pokroić. Pokroić też ogórki, a cebule pokrojone w cieniutkie półksiężyce sparzyć i odcisnąć z wody.  Roztrzepać sos i przyprawy trzepaczką, zalać tym śledzie i resztę, wymieszać i zajadać ze smakiem. :)

Na koniec mały bonus ze specjalną dedykacją dla Zajęczaka. Jak lubisz kapustę, to masz. :D Sama robiłam!

 
Zdjęcie jest trochę kiepskie, bo robione telefonem w ramach testów (jutro wyniki konkursu, uh!). Dla ciekawych przepis: 

Składniki:
  • 75 dkg kwaszonej kapusty
  • 50 dkg pieczarek
  • Cebula
  • 3 łyżki oleju (polecam olej lniany, jeśli ktoś lubi)
  • 5 dkg masła
  • Pół łyżeczki kminku
  • Pieprz

Do garnka z kapustą wlewamy 1,5 szklanki wrzątku, dodajemy kminek i gotujemy to wszystko pod przykryciem przez pół godziny. Pieczarki kroimy w paski, a cebulę w drobną kostkę. Smażymy je na oleju przez kilka minut, po czym dodajemy to wszystko do garnka z kapustą. Dodajemy też masło i pieprz, po czym gotujemy całość przez 10 minut bez przykrycia, żeby woda odparowała. Przy końcu gotowania możemy oprószyć całość łyżeczką mąki. Smacznego!

Tym optymistycznym akcentem kończę ten wyjątkowy, kulinarny (nie podobny do mnie) post i życzę Wam… smacznych snów. ;)

środa, 21 grudnia 2011

Cisza na planie, będzie… wygranie!

Nie moje, ale u mnie. :D Mam przyjemność ogłosić, że zwyciężczynią mojego pierwszego konkursu została kosmetoholiczka_1919. Jej wierszyk podbił moje serce i nie da się ukryć, że ta forma odpowiedzi okazała się najbardziej oryginalna. Oto dowód. :)


Gratuluję Kosmetoholiczce i czekam na dane do wysyłki, ale jeszcze nie kończę mojego orędzia. ;)

Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się na wzięcie udziału w konkursie. Wasze odpowiedzi nie tylko sprawiły mi wielką radość, ale też pokazały, że to, co robię na tym blogu ma sens, że Wam się to podoba, że czujecie to, co chcę przekazywać. Poznałam też Wasze preferencje, co będzie dla mnie nieocenioną pomocą w dalszym pisaniu. Dlatego jeszcze raz dziękuję, ściskam Was wszystkich bardzo mocno i… trochę żałuję, że nie przygotowałam więcej nagród. ;) Ale nic straconego – niedawno zauważyłam, że liczba Obserwatorów Siuzdakowej osiągnęła (a nawet przekroczyła) magiczny próg 90! Nie spodziewałam się tego, więc jest to dla mnie piękny prezent na święta… i okazja do zrobienia Wam prezentu w postaci następnego konkursu. Jeszcze nie wiem, jakie będą szczegóły, ale myślę, że Nowy Rok zaczniemy od konkursu. ;)

niedziela, 18 grudnia 2011

Przypominajka konkursowa :)


 
Kochani! Dziękuję za wsparcie, udało mi się zdać ten trudny egzamin na 4,88 (średnia z czterech ocen)! :D

Bardzo się cieszę, a jeszcze bardziej będę się cieszyła, kiedy wyłonię zwycięzcę mojego pierwszego konkursu. Jeśli ktoś się jeszcze nie zgłosił, serdecznie zapraszam! Macie czas do 20 grudnia, zgłaszamy się TUTAJ. Powodzenia! :)

piątek, 25 listopada 2011

Czerwień w każdej postaci odsłona 3 i przypomnienie o promocji



- Grasz w zielone?
- Gram!
- Masz zielone?
- Mam!

Za to ja mam czerwone. Kolczyki oczywiście. Usta trochę też, ale jak chciałam Wam lepiej tę szminkę pokazać, to nie chciała wyjść na zdjęciach czerwona! Za to na zdjęciu zrobionym przez kolegę blogera (Vojtka) mamy czerwień jak byk! Albo jak jagody ostrokrzewu, czyli nawet na czasie.


Tyle moich wywodów nad zdjęciem, które miało być o czerwieni, tymczasem jest jej tyle, że można by o nią zapytać w stylu „gdzie jest Wally?”. No cóż… ze mną nigdy nie ma letko. :P



Chciałam Wam jeszcze przypomnieć, że promocja na usługi kosmetyczne trwa do końca listopada, więc macie jeszcze kilka dni na skorzystanie. Szczegóły znajdziecie TUTAJ – zapraszam! :)

czwartek, 24 listopada 2011

Dawna skarbnica wiedzy tajemnej ;P



Jakiś czas temu odwiedziłam moich rodzicieli i przy tej okazji zagłębiłam się w moich „szpargałach”. Uwielbiam takie grzebanie po szafkach i pudełkach, bo zawsze coś się znajdzie! Tym razem wpadły mi w ręce stare urodowe poradniki. Pokażę Wam tylko jeden, bo drugiego nie chciałam taszczyć do stolycy (może innym razem – w końcu muszę coś też zostawić na później). Proszę bardzo, oto on (właściwie ona – gazetka z 2002 roku, zakupiona przez moją wspaniałomyślną mamę).


Czytając teraz, po latach tekst „od redakcji”, poczułam się totalnie… rozwalona. :D


W gazetce oczywiście same dobre rady (niektóre się jeszcze nie zdezaktualizowały!) i zdjęcia kosmetyków, których dzisiaj raczej już nie ma.


No właśnie – pamiętacie tę serię? Miałam nawet jeden taki krem. I co z tego, że nie był dobry? Będąc w piątej klasie podstawówki czułam się fajna, że go mam. :P


Jeszcze trochę porad… Ehhh, łza się w oku kręci!


Możemy tu wyczytać, że w naszym wieku nie powinno się używać szminki, tylko błyszczyku, żeby się nie postarzać… Ej, gdzie te niegdysiejsze śniegi? Gdzie te lata młodości?

piątek, 18 listopada 2011

Czerwień w każdej postaci – wersja dla chorujących i… zapowiedź rozdania! :)


 
No właśnie – dziś będzie czerwień w wersji dla chorujących, bo coś mi się wydaje, że nie ja jedna leżę w łóżku… Mam czerwony nos, ale tego akurat nie będę pokazywać, za to pokażę Wam czerwoną herbatkę. :)


Ta jest o smaku korzennym, idealnym na jesienne chłodne dni. :)


W związku z tym, że jestem uziemiona, nie mogłam jeszcze kupić nagród, dlatego dziś tylko zapowiedź rozdania, które nastąpi wkrótce. :) Zgodnie z obietnicą zamierzam uczcić to, że jest Was już ponad (! – bardzo mnie to cieszy :)) 50 i zrobić małe rozdanie. Fajnie się składa, bo sezon mamy taki prezentowy… :) Mam nadzieję, że jutro uda mi się zdobyć wszystkie nagrody, sfotografować i… wystartować z rozdaniem. :) Zatem do przeczytania jutro! :)

środa, 16 listopada 2011

Testujemy HTC :)

Nie samymi kosmetykami żyje człowiek, nawet ten płci żeńskiej. Potrzebna mu jeszcze elektronika. ;]

Moja druga połowa miała to szczęście, że otrzymała (słowo „połowa” jest rodzaju żeńskiego, więc piszę „otrzymała”, chociaż wcale nie chodzi o kobietę – żebyście sobie nie myślały, że jestem aż taka nowoczesna! :P) do testów smartfona HTC Mozart.


Tak wyglądał telefon tuż przed przystąpieniem do testów. ;)

Jeśli jesteście ciekawe, jak sprawuje się ten mały cud techniki, zapraszam Was TUTAJ. To blog mojego lubego. Trochę mu pomagam. ;) Zapraszam do czytania, komentowania i oceniania. :)

wtorek, 15 listopada 2011

Czerwień w każdej postaci – odsłona pierwsza :)


Od razu uprzedzam, że nigdy nie robiłam zdjęcia swoich stóp, więc nie wiem, czy to tak ma być, ale… jak zrobiłam, tak jest. ;]


Teraz jeszcze powiem, dlaczego tak. :) Po pierwsze to dlatego, że wiosną denerwują mnie teksty porad w stylu: „zadbaj o stopy po zimie”. Tak, jakbyśmy jesienią i zimą zaniedbywały stopy! A po drugie, to zielone obicie krzesła wygląda prawie (prawie!) jak trawa, czyli właściwie to jeszcze mamy wakacje… czyż nie? ;)

poniedziałek, 14 listopada 2011

"Behind the scenes..." (“Zza kulis”), czyli nowy TAG :)


Tę uroczą zabawę podpatrzyłam u Burn (KLIK) pomyślałam – a co tam, zabawię się. Ale prawdziwy ‘fun’ będzie wtedy, kiedy Wy też się dołączycie. Już na wstępie wiedzcie, że jesteście zaproszone! :)

O co tu chodzi? Chodzi o zaspokojenie tej babskiej ciekawości (zresztą niemożliwej do całkowitego zaspokojenia ;) i pokazanie naszego ulubionego miejsca w domu, miejsca, w którym spędzamy najwięcej czasu i skąd emitujemy nasze treści do blogosfery. :)

W moim przypadku trudno o jedno takie miejsce, bo np. makijaż zwykle robię… przy oknie, gdzie parapet służy za toaletkę, ale tego Wam nie będę pokazywać. Nie sfotografowałam też mojego ukochanego fotela i podusi pod szanowne cztery litery, ale to też Wam daruję. ;] Pokażę za to centrum dowodzenia, czyli biurko, oplątane kablami niczym bluszczem. :P


Sprzętu ci u mnie pod dostatkiem… Skaner i drukarka do reprodukcji notatek wszelakich, laptopów tyle, ilu użytkowników (żeby się nie pobili :P)… trochę się tego sprzętu nazbierało. ;]

Zazwyczaj nie mam takiego porządku na biurku, bo pustą przestrzeń zajmują różne karteluszki, ale przecież nie będę gości do burdelu bałaganu zapraszać!


Jeszcze jedno zbliżenie na rzeczy najistotniejsze. No, może głośnik niekoniecznie, ale świeczka Air Wick Multicolor (co jakiś czas muszę ją wziąć do ręki i powąchać ;)), pomadka, „Anioł Dobrych Wiadomości” (naprawdę tak się nazywa, dostałam go na osiemnastkę), przekaźnik dobrych (też) wiadomości, zwany potocznie telefonem i lampka solna dzielnie przytaszczona z Wieliczki. :)

W otoczeniu tych wszystkich skarbów Siuzdakowa tworzy (m.in. oczywiście, prawda) swój blog. :) I chętnie zaglądnie za Wasze kulisy… ;)